niedziela, 17 stycznia 2016

2014

.napisala podsumowanie 2013 2 razy, czemu by nie, w koncu to i tak ta sama bajka.
.jest juz 2016 wiec nadrabia zaleglosci.
.2014 zaczal sie od planowania slubu, poszlo z gorki.
.w maju zmienila prace, poszla do bardzo zlego banku, w sumie jej do twarzy.
.sluzba zdrowia na pozegnanie upiekla jej ciasteczka i dostarczyla butelke whiskey, nocy poprzedniej bawila sie zbyt dobrze z taka whiskey wiec nie byla zbyt wdzieczna.
.tydzien wolnego pomiedzy zatrudnieniem wykorzystala na organizacje wesela w rodzinnym kraju.
.sierpien przyniosl kolejny lot do bialo-czerwonego kraju. Narzeczony musial zabic smoka, okazalo sie ze poslubienie jej wcale nie jest takie proste.
.Suwalki- Warszawa- Suwalki w 24 godziny dzien przed wylotem do domu, co to dla nas.
.wizyta w ambasadzie byla bardzo przyjemna, koszt dokumentow juz mniej.
.doksztalcila sie w sferze profesjonalnej, do dzis nie wie po cholere jej ten certyfikat.
.po powrocie do domu kupila swoj pierwszy samochod.
.jest bialy, nienawidzi bialych samochodow, aczkolwiek felgi sa czarne. Nie jej wina ze nie mogla znalezc odpowiedniego wyposazenia w innym kolorze.
.nie bedzie przeciez narzekac na kolor, i tak po 20 min po odjechaniu z myjni bedzie czarny.
.rozpoczela trzecia probe kontynuacji i zakonczenia studiow.
.pazdziernik to najwazniejszy miesiac tego roku.
.slubowala te wszystkie podniosle slowa wybrankowi swojego serca.
.ona po polsku, on po angielsku.
.biedak, do dzis nie jest pewien co ona mu tam mowila.
.wesele bylo cudowne, rodzina o dziwo nie zrobila draki.
.tanczyla wraz z rodzicielka do Du hast.
.na torcie weselnym szczytowal Wolverine z panna mloda, co by panu mlodemu dogodzic.
.bawila sie do 5 nad ranem, slyszac Chylinska z lozka chciala wracac na parkiet, niestety nogi odmowily posluszenstwa.
.2gi dzien wesela naznaczony byl sauna, skokami do basenu i bimbrem. Pamieta konczenie pieciolitrowej butelki, po tym, wspomnienia staly sie dosyc mgliste.
.DJ okazal sie byc nie tylko swietnym zawodowcem ale takze przyjacielem, odwozac czesc gosci na lotnisko po slubie.
.poprzez kwas wytworzony przez jej rodzicielke po weselu, jej podswiadomosc postanowila poleciec w kulki.
.w srodku nocy stwierdzila, ze musi pozegnac sie z nia i jej mezem, ubrala sie i probowala wyjsc z pokoju hotelowego.
.szkoda tylko ze jej mozg nie zalapal ze sa w hotelu oddalonym o 300km od domu rodzicielki.
.na szczescie maz zdolal ja zatrzymac, inaczej obudzilaby sie w centrum Warszawy, niezbyt kumjac o co chodzi.
.po powrocie do domu dopiela szczegoly wesela nr2, irlandzkiej edycji.
.kolejna impreza przebiegla genialnie, tanczyli „pierwszy taniec” po raz kolejny.
.rodzina i przyjaciele swietowali to z nimi.
.skonczyla w gey barze, na szczescie juz bez sukni slubnej.
.po ogarnieciu kaca jakis czas pozniej zdecydowali z mezem, ze pies jest dobrym treningiem przed dzieckiem.
.nie byla to ich najtrafniejsza decyzja.
.tak czy owak, male, czarno-biale, boston terrierowe zniszczenie przybylo do ich domu w grudniu.
.nie byl to miesiac naznaczony wieloma godzinami snu.
.walilo za to kupa niemilosiernie.
.po poczatkowej checi mordu na niewinnym szczeniaczku, przyszla faza milosci i szczescia.
.a przede wszystkim intensywnych treningow.
.spedzila pierwsze swieta jako mezatka, ten caly indyk w swiateczny obiad to jakas pomylka.
.po spiaczce spozywczej dobrnela do konca roku.

.roku, ktory okazal sie byc najlepszym w jej zyciu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz